W Polsce nie istnieje żaden obowiązek nałożony przez prawo na rodziców bądź na placówki edukacyjne, aby ubezpieczać dzieci i młodzież szkolną od następstw nieszczęśliwych wypadków (NNW) czy innych ryzyk.
Jedynie przy organizacji wycieczki lub imprezy zagranicznej szkoła ma obowiązek ubezpieczyć uczestników od następstw nieszczęśliwych przypadków i kosztów leczenia. Niestety Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej w tej sprawie nie określa wysokości sum ubezpieczenia, a często są one na bardzo niskim poziomie celem obniżenia kosztów wycieczki.
Powinni na to zwrócić uwagę szczególnie rodzice wysyłający swoje pociechy na wycieczkę do krajów nienależących do Unii Europejskiej, w których wsparcie w zakresie pokrycia kosztów leczenia daje Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ). Jeśli więc np. szkolny zespół muzyczny jedzie z występami do USA, to warto pokusić się o zwarcie umowy z wyższymi limitami na koszty leczenia i transportu medycznego.
Zanim zapłacisz, sprawdź ofertę
Materiały marketingowe obiecują często zbyt wiele w stosunku do rzeczywistego zakresu. Kuszą atrakcyjnie brzmiącymi opcjami np. wypłatami za ukąszenie przez osę. Nie zawsze znajdziemy w nich informację o warunkach, jakie trzeba spełnić, żeby świadczenie dostać i ile ono wyniesie. Dlatego ważne jest zapoznanie się z warunkami umowy, zanim zapłacimy składkę. Warto mieć świadomość, za co tak naprawdę płacimy, żeby uniknąć rozczarowania wysokością wypłaty po wypadku dziecka.
Należy wiedzieć, że ubezpieczenie szkolne to nie tylko ochrona przy wypadkach. Może ono także obejmować zachorowania, pogryzienia przez zwierzęta lub owady, jak i dodatkowy pakiet usług assistance. Pakiety takie zawierają np. pomoc korepetytora po przerwie w nauce spowodowanej wypadkiem lub chorobą, czy pomoc w przypadku hejtu w Internecie.
Jeśli oferta proponowana przez szkołę nie będzie nam odpowiadała, możemy rozważyć indywidualny zakup polisy. Takie ubezpieczenie możemy kupić u agenta ubezpieczeniowego lub też online. Również sami agenci odsyłają do stron internetowych współpracujących z nimi ubezpieczycieli i podają kod uprawniający do zniżki.
Ubezpieczenie nie zawsze zadziała, jak tego oczekujemy
Część rodziców po szkodzie czuje się rozczarowana zasadami działania takich ubezpieczeń. Niektórzy są na przykład przekonani, że jeśli suma ubezpieczenia wynosi 30 tys. zł, to tyle wyniesie wypłata w razie każdego wypadku. Tymczasem to kwota, którą towarzystwo wypłaci np. w razie śmierci lub 100% uszczerbku na zdrowiu. W przypadku większości urazów wypłaty wyniosą 1-5% tej sumy ubezpieczenia.
Rodzice dzieci uprawniających sporty w klubie czasem są rozczarowani odmową wypłaty za urazy powstałe w trakcie treningów. Tymczasem ubezpieczyciele standardowo wyłączają swoją odpowiedzialność za zdarzenia przy uprawianiu sportów ekstremalnych/niebezpiecznych i zawodowego uprawiania sportu. W takim wypadku trzeba dodatkowo ubezpieczyć dziecko indywidualnie albo grupowo poprzez klub sportowy. Może też się zdarzyć, że nie dostaniemy wypłaty, jeśli dziecko złamie sobie rękę, jeżdżąc na rowerze, rolkach czy deskorolce na coraz popularniejszych specjalnie przygotowanych rampach, czy – jak to bywa zapisane w OWU – terenie naturalnym obfitującym w przeszkody.
Dużym problemem są również odmowy wypłaty świadczenia ze względu na brak trwałego uszczerbku na zdrowiu. Na przykład dziecko po upadku na rowerze ma liczne otarcia, które jednak po pewnym czasie się zagoją bez śladu. Wówczas rzeczywiście część umów nie zadziała. Ale pojawiają się już oferty, które przewidują świadczenia jednorazowe za zdarzenia nieskutkujące uszczerbkiem na zdrowiu, np. skręcania, zwichnięcia czy stłuczenia rąk czy nóg, pogryzienie przez psa czy pokąsanie przez owady lub kleszcze.
Innym problemem jest także zaniżenie procentowego stopnia trwałego uszczerbku. Rodzice czasem porównują kwoty wypłacone np. z OC sprawcy wypadku, z wypłatami z ubezpieczenia NNW. Tymczasem w przypadku posiadanej polisy o wysokości wypłaty decydują wskaźniki w tabelach załączonych do umowy lub – coraz rzadziej – decyzja lekarza.
Rodzice dzieci, które jeżdżą na rowerach elektrycznych, powinni też sprawdzić, czy jest to jeszcze rower, czy już motorower. Do kierowania tym drugim trzeba specjalnych uprawnień. Tymczasem ogólne warunki ubezpieczeń szkolnych wyraźnie wyłączają szkody powstałe podczas kierowania przez ubezpieczonego pojazdem silnikowym lub pojazdem innym niż silnikowy, jeżeli ubezpieczony nie posiadał odpowiednich uprawnień. Należy przypomnieć, że posiadacze motorowerów mają obowiązek zawarcia umowy OC komunikacyjnego.
Odszkodowanie można otrzymać z kilku polis
Warto mieć świadomość, że po wypadku dziecka można skorzystać z każdej posiadanej polisy NNW. Czyli na przykład z grupowego NNW szkolnego, z polisy NNW młodzieży szkolnej kupionej indywidualnie czy z NNW kupionego przy ubezpieczeniu mieszkaniowym. W takich sytuacjach wysokość otrzymanych świadczeń może się różnić, w zależności od przyjętych sum i warunków ubezpieczenia.
Dodatkowo w sytuacji, gdy sprawcą wypadku była osoba trzecia, można skorzystać z jej ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej. Na przykład, jeśli kierowca potrąci dziecko na ścieżce rowerowej czy na przejściu dla pieszych, to będzie można liczyć na wypłatę z jego OC komunikacyjnego. Jeśli z kolei dziecko potrąci np. rowerzysta czy użytkownik hulajnogi, to może to być podstawą do wypłaty z jego OC w życiu prywatnym.
W razie sporu może pomóc Rzecznik Finansowy
Jeśli rodzic ubezpieczonego dziecka jest niezadowolony ze sposobu, w jaki towarzystwo wyliczyło odszkodowanie po wypadku lub chorobie, powinien zgłosić się z reklamacją do zakładu ubezpieczeń. Należy w niej przedstawić argumenty na rzecz zmiany stanowiska ubezpieczyciela (np. dodatkowe dokumenty w sprawie). Jeśli ubezpieczyciel nie zmieni zdania, można zwrócić się do Rzecznika Finansowego o przeprowadzenie postępowania interwencyjnego lub polubownego.
Należy podkreślić, że zawarte w sposób przemyślany ubezpieczenie NNW może być bardzo pomocne w razie zaistnienia nieszczęśliwego wypadku. Z tego też względu każdy powinien mieć wybór pomiędzy zawarciem umowy ubezpieczenia wskazywanej przez dyrekcję szkoły, a skorzystaniem z innych ofert zakładów ubezpieczeń z zakresem ochrony ubezpieczeniowej, dostosowanym do indywidualnych potrzeb ubezpieczonych.
Wobec powyższego zachęcam rodziców do większego zaangażowania się w wybór ubezpieczenia na kolejny rok lub skorzystanie z usług brokera ubezpieczeniowego, ponieważ tylko presja ze strony rodziców może wpłynąć na zmianę warunków umów ubezpieczenia szkolnego. Z jednej strony dobrze, że istnieje takie powszechne ubezpieczenie i dzieci mają jakąkolwiek ochronę ubezpieczeniową, jednakże wydaje się, że konstrukcja tych umów wymaga gruntownych zmian, żeby zapewniały one rzeczywiste wsparcie w razie nieszczęśliwego wypadku.
Katarzyna Tota – Leszczyńska
Powiatowy Rzecznik Konsumentów w Giżycku



